Sesja Q&A #1: Anna Lange

25 sierpnia na naszym profilu Facebookowym Fantastycznie nieobliczalni zorganizowaliśmy pierwszą SQN-ową sesję Q&A. Na pierwszy ogień poszła Anna Lange, której debiutancką powieść Clovis LaFay. Magiczna akta Scotland Yardu wydaliśmy 17 sierpnia. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu! Ukrywająca się pod pseudonimem doktor chemii wzbudziła intensywne internetowe poruszenie. Dziękujemy Wam za tłumny udział w sesji. A dla tych, którzy nie mogli wtedy być na FB publikujemy poniżej zapis ‚wywiadu’. Pytania podzieliliśmy na kilka sekcji, żeby nadać całości odpowiedniego kształtu. Miłej lektury 🙂

Pytania połączone z gratulacjami:

Agnieszka Michalska: Dzień dobry. Na wstępie pragnę pogratulować debiutu – i to jakiego! Osobiście jestem już po lekturze i wciąż wracam do niej myślami – to najlepszy dowód na to, że książka jest godna uwagi. Każdy element fabuły dopracowany w iście magiczny sposób, ze świetnym klimatem i wyjątkową dokładnością! <3 Moje pytanie brzmi: Czy utożsamia się Pani z którąś z wykreowanych przez siebie postaci? 🙂

AL: Dziękuję bardzo za komplementy. Utożsamiać się? Chyba najbardziej z Alicją Dobson, ale trochę mają ze mnie i Clovis LaFay (funkcjonowanie w dziwnych godzinach i pewne roztargnienie), i John Dobson (typ poczucia humoru). Lepiej jednak wystrzegać się nadmiernego utożsamiania, bo to raczej nie wychodzi postaci literackiej na zdrowie.

Isabelle Poletyło: Jestem w trakcie czytania Clovisa LaFaya, jednak odważnie mogę stwierdzić, że to najlepszy debiut, jaki czytałam w całym swoim życiu. Moje pytanie brzmi następująco: Czy ma Pani jakieś sprawdzone sposoby na przywołanie weny? Odrobina chęci, samozaparcia i ciepła herbata? 😀 A może coś zupełnie innego? 🙂

AL: Dziękuję za (chyba nieco przesadzony 😉 ) komplement. Wena przychodzi, kiedy chce, ale dobrze robią jej spacery, jak zauważyłam. Na trudności fabularne pomaga mi też rozmowa z siostrą (moją beta-readerką).

Megan R. Jameson: Na początku chciałam Pani pogratulować rewelacyjnego pomysłu. Połączenie magii, wiktoriańskiego Londynu i pracy w policji jest bardzo ciekawe. A ja bym chciała zapytać o Pani proces twórczy. Jak powstawała Pani pierwsza powieść? Czy miała Pani jakiś plan czy po prostu pisała Pani wtedy, kiedy miała Pani wenę? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam 🙂

AL: Zaczęło się od sceny na cmentarzu w pierwszym rozdziale. Potem wpadłam na pomysł, że biorą w niej udział policjanci, sprawdziłam, kiedy powstał Scotland Yard, no i jakoś poszło dalej…

Inspiracje:

Grzegorz Galiński: Dla mnie najlepszą jak dotąd powieścią fantastyczną było i jest Hyperversum. Czy któryś z pisarzy zainspirował Panią? Z którym pisarzem spędziłaby Pani całe życie na bezludnej wyspie?

AL: Inspirowało mnie wielu pisarzy. Z obszaru fantastyki chyba najbardziej Brandon Sanderson i Lois McMaster Bujold. Na bezludną wyspę chyba jednak wzięłabym Władcę Pierścieni. Albo może Mistrza i Małgorzatę?

Paweł Richert: Dzień dobry! Czy pomysł na książkę wynikł z fascynacji Sherlockiem Holmesem czy może raczej z chęci dodania do wiktoriańskiego „szkiełka i oka” nieco fantazji w postaci magii?

AL: Dzień dobry! Trudno powiedzieć. Zawsze podobały mi się powieści na styku gatunków i miałam ochotę przeczytać kryminał fantasy w klimacie XIX wieku. Nie znalazłam takiego, to sama sobie napisałam. A Sherlock Holmes to rzeczywiście moja dawna fascynacja i pierwsza „poważna” lektura przeczytana po angielsku.

Martyna Wierzchucka: Kto zalicza się do grona Pani ulubionych pisarzy?

AL: Długa lista. J.R.R. Tolkien, Andrzej Sapkowski, Susanna Clarke, Terry Pratchett, Brandon Sanderson, Jim Butchee, David Weber, Lois McMaster Bujold, Mark Huberath, Agatha Christie, Dorothy Sayers, Josephine Tey, Margery Allingham, Robert Barnard, Val McDermid, Jane Austen, Charlotte Bronte, Bolesław Prus, Fiodor Dostojewski, Władysław Reymont, Michaił Bułhakow.

Grzegorz Galiński: Skąd zaczerpnęła Pani pomysł na fabułę tej książki?

AL: Trudne pytanie. Częściowo z faktycznych wydarzeń tamtej epoki, a częściowo od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy można główną, pozytywną postacią uczynić maga-nekromantę. Zaś pierwsza scena na cmentarzu przyśniła mi się, a później zaczęła obrastać w szczegóły.

Kacper Pietrzak: Dzień dobry! Jak pani wpadła na tak genialne połączenie magii, duchów oraz pracy w policji? Moim zdaniem Clovis LaFay jest godnym następcą Sherlocka Holmesa. Jak pani się z tym czuje?

AL: Zawsze lubiłam powieści kryminalne, a także powieści fantasy, w szczególności urban fantasy. Lubię też połączenia, na przykład Akta Dresdena. Clovis LaFay kojarzy mi się raczej z lordem Peterem Wimseyem, ale może faktycznie ma coś w sobie z Sherlocka Holmesa? Choć bardziej analityczny umysł ma raczej John Dobson.

Bohaterowie i miejsce akcji:

Wybebeszamy książki: Zazwyczaj nekromanci w literaturze przedstawiani są bardzo negatywnie. W książce Clovis również styka się z uprzedzeniami, ale wbrew schematom nie jest kolejnym samcem alfa przemierzającym strony i wywołującym postrach u gawiedzi. Clovis to postać skomplikowana, ponieważ jest uroczy, w pewien sposób delikatny, ale jednocześnie w sytuacjach kryzysowych gotów na czyny, których się po nim nie spodziewałam. Dlaczego takie połączenie? Czemu nie pełnokrwisty mężczyzna rodem z harlequina, jak John Dobson? Co przeważyło na korzyść LaFaya? (Chociaż przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli).

AL: Fajna obserwacja 😀 ale John Dobson ma korzenie nie tyle w harlequinach, co w D&D. Przecież to klasyczny palladyn (plus zdolności matematyczne i poczucie humoru). A Clovis był konstruowany umyślnie jako taki nietypowy bohater fantasy: nieco nieśmiały, geekowaty (jakbyśmy teraz powiedzieli), niezbyt jeszcze pewny siebie. Miałam dość wątków romansowych typu on He-Man i ona damsel in distress, chciałam czegoś trochę innego.

Paweł Richert: Czy któreś z postaci lub wątków powieści w ukryty sposób inspirowane były ulubionymi postaciami literackimi /powieściami ? Jakimi?

AL: Już po napisaniu książki zauważałam, że chyba pewne relacje między postaciami inspirowane były powieściami kryminalnymi Dorothy Sayers. No i jedna postać sporo zawdzięcza Aktom Dresdena Butchera. (Jeśli ktoś czytał, łatwo zgadnie która). Podejrzewam też, że na Johna Dobsona miał jakiś wpływ Kaladin z Archiwum burzowego światła Sandersona.

Agnieszka Michalska: Postać Dobsona skojarzyła mi się z Docksonem (Z mgły zrodzony Brandon Sanderson). Czy to dobre porównanie? Osobiście uwielbiam tego pisarza (mojego mistrza), więc jest to również duży komplement skierowany w Pani stronę 😉

AL: Nie, tak jak pisałam, Dobson ma chyba w sobie trochę z Kaladina z innej książki Sandersona.

Agata Zygmunt: Uwielbiam Johna Dobsona. Jest fantastycznym facetem. Czy ma Pani ulubionego bohatera?

AL: Miło mi to czytać, bo miałam wrażenie, że jest mało doceniany. Też go bardzo lubię, dobrze mi się go pisało. Jego i, wstyd przyznać, Colville’a.

Wybebeszamy książki: Mimiry to ludzkie dusze zaklęte w czaszkach, ale czy to są ich czaszki? Czy może kwestia własności nie ma tu znaczenia? Co z innymi częściami szkieletu? Czy mimir zaklęty w kość udową działałby tak samo jak ten w czaszce? Skąd czerpała Pani wiedzę na temat tych artefaktów?

AL: Tak, to ich czaszki – nie mogą być byle jakie. Inne fragmenty szkieletu… Hmm, muszę się zastanowić.

Weronika Zimna: Dlaczego akurat Londyn? Czy to swego rodzaju hołd złożony temu niesamowitemu miastu? Czy dobrze je Pani zna, odwiedziła je Pani kiedyś? Czy istnieje jeszcze jakieś inne miejsce na Ziemi, które chciałaby Pani kiedyś umieścić w książce?

AL: Byłam w Londynie – mój pierwszy dłuższy pobyt za granicą – i bardzo go polubiłam. Może jeszcze kiedyś zmieści się i Paryż?

Asia Smęder: Witam. Chciałam zapytać, dlaczego na miejsce akcji Clovisa LaFaya wybrała Pani Londyn epoki wiktoriańskiej? 🙂

AL: To dość proste – wtedy i w tym miejscu powstał Scotland Yard. Mógł być jeszcze Paryż, ale tam było zbyt mało stabilnie politycznie.

3d-widok-lafayclovis

Praca twórcza:

Weronika Zimna: Kiedy Pani pisze? W każdej wolnej chwili, a może o z góry ustalonej porze? O poranku, wieczorem? Czy potrzebuje Pani specjalnych warunków do pisania? Musi Pani siedzieć przy własnym biurku lub z herbatą w dłoni czy też jest to Pani zupełnie obojętne? 🙂

AL: Piszę w różnych warunkach i o różnych porach. Najczęściej późnym wieczorem albo wcześnie rano (wieczorem się dobrze pisze, a rano wygładza styl), ale zdarzało mi się nawet w środkach komunikacji miejskiej. Przy biurku nie umiem, na ogół na tapczanie.

Weronika Zimna: Czy pisząc książkę, wykorzystała Pani jakoś swoją wiedzę z dziedziny chemii? Czy chemia i pisanie sprawiają Pani jednakową przyjemność? Czy jakieś inne dziedziny/zajęcia bawią Panią w równym stopniu?

AL: Wiedzy z zakresu chemii raczej nie wykorzystywałam (pomijając pewną odległą inspirację), ale z zakresu historii nauki – owszem. Bawią mnie, oprócz chemii i pisania, oczywiście czytanie. I historia, szczególnie historia nauki, obyczaju i kultury materialnej.

Wioleta Szuma: Ile czasu zajęło pani napisanie powieści Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu?

AL: Około roku, od pierwszego pomysłu aż do wysłania do wydawnictwa. Mam jednak wrażenie, że to było wyjątkowo szybko – książka chwilami pisała się „sama”.

Wioleta Szuma: Jakich rad udzieliłaby Pani osobom, które chcą napisać pierwszą książkę?

AL: Dużo czytać, i to dobrą prozę. Nie spieszyć się z debiutem – prozaicy dojrzewają wolno – ale zapisywać pomysły. Często ma się dobre pomysły fabularne znacznie wcześniej, niż ma się warsztat do ich przeprowadzenia.

Dalsze plany:

Wioleta Szuma: Dzień dobry. Czy obecnie pracuje Pani już nad kolejną książką?

AL: Tak.

Robert Woźniak: Oczywiście, to nie jedyne spotkanie z bohaterami? Mam nadzieję.

AL: Na pewno będzie opowiadanie. Mam nadzieję, że też i kontynuacja powieści. Pewne wątki są nie do końca zamknięte…

Agata Zygmunt: Pierwsza część już przeczytana, więc czekamy na drugą! Jest już w trakcie pisania? Zdradzi Pani co planuje?

AL: Druga część się pisze, ale powoli. Treści nie zdradzę, ale mogę powiedzieć, że związek między Alicją a Clovisem będzie się rozwijał (w związku z tym – przepraszam fanki – będzie mniej Johna Dobsona, bo nie może im się ciągle plątać pod nogami), pojawią się różne reperkusje zdarzeń z pierwszej książki i pewne postacie drugo- i trzecioplanowe zostaną rozwinięte. Poza tym istotną rolę będą grać nowe, dotychczas tylko wspomniane (albo nie).

Wyznania uzależnionej od książek: Dzień dobry. Przed chwilą skończyłam czytać Pani książkę i nie mogę nie zapytać o to, kiedy można spodziewać się kontynuacji. Ciekawi mnie również, do jakiego fantastycznego świata chciałaby się Pani przenieść na jeden dzień.

AL: Wolałabym się nie deklarować kiedy, bo to zależy od wielu rzeczy. Co do świata, coś z SF, gdzie są loty kosmiczne i przyjazne kontakty z innymi cywilizacjami. Może Szpital kosmiczny White’a?

Paweł Richert: Czy przewiduje Pani dalsze przygody bohaterów w konfrontacji ze znanymi sprawami kryminalnymi? Może Kuba Rozpruwacz był magiem-teleporterem?

AL: Tylko nie Kuba Rozpruwacz! Kuby Rozpruwacza nie będzie, jest zbyt ograny. Ale może będzie coś mniej znanego.

Grzegorz Galiński: Tytuł Pani książki kojarzy mi się troszkę z Sekretnymi aktami Watykanu, ale treść jest zdecydowanie inna. Może w kolejnych powieściach pojawi się wątek Watykanu?

AL: W Watykanie jest akurat (1873 rok) bardzo skomplikowana sytuacja polityczna, unikałabym wysyłania tam bohaterów. Natomiast nie wykluczam w przyszłości jakichś wątków związanych z Kościołem katolickim.

Grzegorz Galiński: Czy planuje Pani wpleść w następne swoje powieści wątki szpiegowskie? Może myślała Pani, aby w fabule pojawiły się mroczne historie wywiadu brytyjskiego, francuskiego, izraelskiego Mossadu, dawnych służb rosyjskich?

AL: Ciekawy pomysł, ale chyba jednak nie. Powiem szczerze, że jedynym gatunkiem z zakresu powieści sensacyjnych, którego zdecydowanie nie lubię, jest thriller szpiegowski. Ale może, jeśli zdecyduję się pójść dalej w przeszłość (wojny napoleońskie), kto wie?

Asia Smęder: Przewiduje Pani napisanie książki z gatunku ghost story? 🙂

AL: Raczej nie, choć nie wiadomo, co się może zdarzyć. Na razie moje duchy są bardzo ludzkie.

Pytania bardziej osobiste:

Weronika Zimna: Czego szuka Pani w książkach jako czytelniczka? Jakie składniki są potrzebne, by lektura była dla Pani przyjemnością? (Przepraszam za ilość pytań, ale po przeczytaniu krótkiego wywiadu z Panią i po przebrnięciu przez kilkanaście recenzji Clovisa bardzo mnie Pani zaintrygowała, a lektury wręcz nie mogę się już doczekać. 🙂 )

AL: Najważniejsi są chyba dla mnie ciekawi bohaterowie. Dobry styl też się przydaje. Czytam sporo  książek z bardzo różnych gatunków, ale chyba nic mi się jeszcze nie spodobało, co by nie zawierało tych dwóch składników. Życzę przyjemnej lektury!

Amanda Says: Publikuje Pani pod pseudonimem, zatem czy osoby z Pani otoczenia (współpracownicy z uczelni, studenci) wiedzieli, że wydaje Pani książkę? Jeśli tak, to jak zareagowali?

AL: Jeszcze niewiele osób wie (z wyjątkiem rodziny). Zobaczymy, jak zareagują. Myślę, że przychylnie.

Agata Zygmunt: Dzień dobry 🙂 Dlaczego pisze Pani pod pseudonimem? Czy droga od profesor chemii do pisarki była prosta?

AL: Co do pseudonimu, nie chcę mieszać publikacji naukowych (przygotowuję podręcznik) i beletrystyki. A doświadczenie w pracy naukowej przydaje się przy pisaniu. Daje pewną dyscyplinę umysłową. Poza tym mam wrażenie, że moja koncepcja sekwencji czarów zawdzięcza co nieco pewnej technice spektroskopowej.

Anita Piesiak: Jakie jest/było Pani największe marzenie w życiu i czy już się spełniło? Co czuła Pani, gdy do księgarni trafił Clovis LaFay? Co jest Pani zdaniem najważniejsze w relacji z czytelnikami? Co pani czuje, gdy patrzy na okładki swoich książek?

AL: Zawsze chciałam napisać książkę (beletrystyczną) i to się spełniło. Teraz z przyjemnością czytam recenzje. A czytelnicy powinni się dobrze bawić 🙂 Okładka Dominika Brońka jest, uważam, wspaniała!

Kacper Pietrzak: Jak się Pani czuje, wiedząc, że książka jest porównywana do światowych bestsellerów?

AL: Serio jest? Super! 😉

Grzegorz Galiński: Jaki jest Pani przepis na życie? Co powiedziałaby Pani polskim czytelnikom, gdyby miała do dyspozycji tylko trzy magiczne słowa?

AL: Czytajcie dużo i dobrze. 🙂

Paweł Richert: Czy na przekór Doyle’owi chciałaby Pani przywrócić literackie dobre imię Scotland Yardowi?

AL: E, Scotland Yard nie ma aż takiej złej opinii w popkulturze. Ale rzeczywiście powinien się dobrze rozwijać, choć po drodze jeszcze będą problemy.

Amanda Says: Gdyby miała powstać ekranizacja Magicznych akt Scotland Yardu, kogo widziałaby Pani w głównych rolach?

AL: Nie odpowiem. Bardzo mało oglądam filmów.

Grzegorz Galiński: Gdyby przeniosła się Pani w czasie do XIX wieku, w jaką postać chciałaby się Pani wcielić?

AL: Jamesa Maxwella – jednego z trzech największych fizyków wszech czasów.

I mój prywatny absolutny hit, jeśli chodzi o pytanie i odpowiedź 🙂

Wojtek Kułaga: Jaka jest pani wena?

AL: Lękliwa.

I to by było na tyle. Prawda, że wyszło wspaniale? A już wkrótce kolejna sesja Q&A.

Categories: Newsy, Wywiady