Tam gdzie klimat Dalekiego Wschodu styka się z rozmachem Zachodu

Ken Liu dał się poznać jako niezrównany twórca opowiadań: świetnie przemyślane koncepty, bardzo głębokie i emocjonalnie rozpisane fabuły, wszystkie wyłożone lakonicznie, bez zbędnych ozdobników – konkretnie i na temat. Liu uwielbia też eksperymentować z nowymi pomysłami i technikami. Kiedy padła informacja, że pracuje nad monumentalną sagą rozpisaną na trzy obszerne tomy, w których zderzy fantastykę z historią i legendami starożytnych Chin, w środowisku zawrzało, każdy z niecierpliwością oczekiwał premiery pierwszego tomu.

Królowie Dary - Ken LiuKrólowie Dary zadebiutowali w Polsce w kwietniu zeszłego roku. Powieść brała wszystko, co najlepsze z dotychczasowej twórczości Kena Liu: potężne emocje, zapadające w pamięć postacie, oryginalne technologiczne ciekawostki, poruszające zagadnienia. Do tego doszedł epicki rozmach i bardzo duże skoncentrowanie treści – co chwilę coś się dzieje, a czas w książce mknie niczym sokół Mingén w przestworzach. Co prawda czytelnicy dotychczasowych opowiadań Kena Liu mogli poczuć się trochę zagubieni. Autor pokazał zupełnie nową twarz, przede wszystkim odszedł od science fiction (choć tylko pozornie, bo w rzeczywistości powieść jest bardzo naukowa!). Osoby nieprzekonane zachęcamy do zmierzenia się z tematem, bo jest to książka, której świeżość oszałamia, a odkrywanie historii Wysp Dary sprawia ogromną przyjemność.

Ken LiuKen Liu urodził się w Chinach, a w wieku jedenastu lat wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszka po dziś dzień. Prawnik i programista z wykształcenia, ale przede wszystkim autor i tłumacz fantastyki, a także zagorzały propagator chińskiej literatury na Zachodzie. Jego przekład powieści Liu Cixina The Three-Body Problem zdobył nagrodę Hugo za najlepszą powieść w 2015 roku. To pierwszy taki przypadek, żeby tłumaczona książka dostąpiła tego zaszczytu! W Polsce jego opowiadania często pojawiają się na łamach „Nowej Fantastyki”. Królowie Dary, debiutancka powieść i zarazem pierwszy tom cyklu Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu, ukazali się w kwietniu zeszłego roku, a dziś polska premiera kontynuacji zatytułowanej Ściana Burz.

Powieści Kena Liu urzekają przede wszystkim orientalizmem. Autor przyznaje, że książki na jednej z płaszczyzn w dużej mierze opierają się na legendach o wojnach domowych, jakie toczyły się w Chinach po śmierci pierwszego cesarza – Shi Huanga. Nie sposób nie zauważyć chińsko brzmiących imion postaci; mitologia świata ma pewne punkty wspólne z religią Państwa Środka; w miastach wyrastają pagody, łasuchy mogą zjeść sprzedawane na ulicach karmelizowane kasztany. Przykłady można mnożyć w nieskończoność! Ale nie tylko zestaw rekwizytów czyni prozę Liu egzotyczną. Widać inspiracje tradycyjnym chińskim sposobem opowiadania historii, nazywanym Wuxia. Jeśli czytelnikowi nie są znane tradycyjne chińskie powieści, to być może widział takie filmy jak Przyczajony tygrys, ukryty smok czy Hero, w których też stosuje się ten dość specyficzny sposób prowadzenia narracji. Co prawda latających wojowników sprawnie posługujących się kung-fu na kartach powieści nie uświadczymy, ale już bitwy zostały odmalowane z epickim rozmachem. Aż chciałoby się to zobaczyć na kinowym ekranie.

Czytelnik jednocześnie nie odczuje przesytu Orientem, bo Ken Liu umiejętnie w swoich powieściach zderza egzotykę Wschodu z tradycjami greckiej, łacińskiej oraz anglosaskiej twórczości.

To mieszanka, którą stworzyłem specjalnie na potrzeby tej serii. Mam nadzieję, że czytelnicy będą o niej myśleć jednocześnie jako o dziwnej, ale również ekscytująco znajomej, przywołującej otoczkę mitu dostosowaną do naszych czasów, wyjaśnia Ken Liu.

O tym jednak, jakie elementy w książce przeważają, będzie za chwilę. Teraz chciałbym się jeszcze skupić na jednym zagadnieniu. Ken Liu, mimo że jest przeciwnikiem etykietowania, to wymyślił dla swojej serii określenie silkpunk. Autor w wywiadzie dla Kirkus Reviews stwierdził:

Estetyka silkpunk określa słownictwo użyte w powieści. Podobnie jak steampunk jest mieszanką fantastyki i technologii inspirowanej czasami wiktoriańskimi, silkpunk miesza fantastykę i technologię inspirowaną wschodnio-azjatycką starożytnością. W przeciwieństwie do steampunku, silkpunk kładzie nacisk na materiały pochodzenia naturalnego (jedwab, bambus, pióra, skórę, koral, skorupy kokosów itp.) oraz biomechanikę. W książce znajdziecie np. podniebne bojowe latawce, sterowce, których mechanika opiera się na zasadzie działania pęcherzy pławnych; ogromne inżynieryjne projekty wymagające pracy dziesiątków tysięcy ludzi; magiczne księgi, które ujawniają nasze pragnienia; zazdrosnych bogów, którzy debatują nad liczbą pi; ulicznika, który przeistacza się w najznamienitszego taktyka wojennego, uczącego kobiety walczyć w przestworzach; gigantyczne bestie morskie, które przynoszą ludziom burze.

Wiemy już, że znajdziemy w powieściach Kena Liu powietrzne machiny, legendarne bestie, epickie bitwy, niepokornych bogów. Co jeszcze? I o czym to w ogóle jest?

definicja

Wyspy Dary niegdyś podzielone były pomiędzy siedem królestw. Targały nimi ciągłe wojny, żaden sojusz nie był stały. Cesarz Mapidéré zjednoczył je w jedno imperium. Pragnął pokoju, jednak pod jego rządami mieszkańcy archipelagu cierpieli jeszcze bardziej. I w tych czasach na arenę wkracza dwóch zupełnie różnych młodzieńców, których jednak połączy wspólny cel. Kuni Garu jest cwanym hulaką, który woli zabawę od pracy. Nie obchodzi go polityka. Wszystko zmienia się, kiedy spotyka piękną Jię. Dziewczyna z wysoko sytuowanej rodziny dostrzega w nim wielkiego człowieka. Kierowany miłością i poruszony cierpieniem zwykłych ludzi, Kuni wkracza na trudną ścieżkę heroizmu i występuje sam przeciw bogom i światu. Mata Zyndu z kolei to ostatni potomek rodu mężnych generałów i ulubieniec bogów. Wygląda jak bohater z dawnych legend: mierzy ponad dwa metry, a w każdym jego oku skrzą się po dwie źrenice. Zdeterminowany, by odzyskać utracone dziedzictwo, łapie w żagle wiatr rebelii. Zamierza zostać największym wojownikiem swoich czasów. Każdy z nich po swojemu prowadzi wojnę z cesarską armią. A ich marzeniem jest wydarcie Dary z oków okrucieństwa.

Tak rozpoczyna się wielka przygoda pełna skomplikowanych gier politycznych z motywem przewodnim, jakim jest walka z tyranią. Znajdziemy tu też rywalizację i kruche więzi braterskie, zwłaszcza  gdy stawką jest własne pojęcie sprawiedliwości.

sciana-burz

O Ścianie Burz nie będę się rozpisywał, żeby nie spoilerować wydarzeń z pierwszego tomu. Wspomnę tylko, że drugi tom w niczym nie przypomina pierwszego. O ile w Królach Dary akcja pędziła na łeb na szyję, scenografia zmieniała się jak w kalejdoskopie, a na scenę wchodziły wciąż nowe postaci, zastępując stare, tak w Ścianie Burz tempo narracji jest dużo spokojniejsze, mniej rwane, możemy każde opisywane miejsce zobaczyć wyraźniej, bardziej też przywiązujemy się do bohaterów. Ken Liu postawił większy nacisk na filozofię i zagadnienia naukowe. A te fascynują! Dodatkowo okazuje się, że większość prezentowanych w książce wynalazków, na pierwszy rzut oka wydających się li tylko fantastyką, faktycznie pojawiło się w historii. Nie rezygnujcie z lektury Uwag i podziękowań, gdzie autor wyjaśnia, co i jak. Podaje też tytuły, które zainteresowanym pomogą rozszerzyć wiedzę.

Dużo miejsca autor poświęca też oddanym z pietyzmem scenom walk. Wkraczają one w Ścianie Burz na zupełnie nowy poziom. Bo co innego bić się z ziomkami, a co innego ścierać z obcą cywilizacją, której strategie, zasoby i taktyki są absolutnie niezrozumiałe dla mieszkańców Dary.

Ściana Burz ma swoją premierę właśnie dziś i nie pozostaje mi już nic innego jak zaprosić Was do księgarni. Jeśli jednak nie czujecie się jeszcze przekonani, że z sagą Kena Liu warto się zapoznać, polecam lekturę recenzji. Pierwszą, jeszcze przedpremierową, linkuję TUTAJ, a wkrótce będą pojawiać się następne.

ken-liu-pakiet

Categories: Newsy