Brawurowa powieść współscenarzysty gry Wiedźmin 3: Dziki Gon

Tomasz Marchewka pracuje w CD Projekt RED. Tworzy scenariusze do gier wideo, współpracował między innymi przy Wiedźminie 3 i dodatkach do niego. W wolnych chwilach pisze. Najczęściej do szuflady, ale szczęśliwie dla wszystkich postanowił swoją najnowszą powieść wyciągnąć jednak na wierzch. I teraz oddajemy w Wasze ręce książkę Wszyscy patrzyli, nikt nie widział – łotrzykowską opowieść w oryginalnym świecie przesiąkniętym do samego szpiku hazardem. Uważajcie jednak, bo Hausenberg, drapieżne miasto szulerów, nikomu nie daje taryfy ulgowej. Wchodzicie na własną odpowiedzialność ze świadomością, że już nigdy możecie nie opuścić ulic skąpanych w blasku astralitowych latarni.

Uliczne przysłowie Hausenberga mówi, że prawdziwy mężczyzna musi w życiu zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze, owo życie przegrać, czyli stracić wszystko, co posiada. Po drugie, odrodzić się dla nocy i odegrać się z zyskiem, bo uczyni go to mocniejszym niż kiedykolwiek. Po trzecie, spłodzić syna – tak po prostu, bez dodatkowych warunków. […]
W Hausenbergu większość pomijała trzeci punkt, a pierwsze dwa powtarzała wciąż i wciąż, i wciąż…

tomasz-marchewka

HAUSENBERG BYŁ MIASTEM PEŁNYM ZEPSUCIA

Hausenberg nie wybacza żadnych błędów, a jednocześnie jest miejscem, gdzie o błąd jest nadzwyczaj łatwo. Miasto zdaje się pogrążone w wiecznej nocy, pozornie pozbawione jest dziennego życia, oświetlane astralitowymi lampami wyciągającymi z zaułków podejrzane cienie. Na każdym rogu stoją kobiety lekkich obyczajów, a gdzie nie spojrzysz, dostrzeżesz szulernię. Jeśli masz szczęście, a w rękawie ukrytego asa, wyjdziesz z fortuną, jeśli nie – czeka cię nóż pod żebrem, w najlepszym razie strata kasy.

Tomasz Marchewka budzi do życia miasto przejmujące, charakterne, pełne tajemnic, bardzo żywe i śmiertelnie niebezpieczne. Czuć ciężką atmosferę Mrocznego miasta Proyasa czy Burtonowskiego Gotham. To jedno z tych miast, o których czyta się z przyjemnością, ale na własnej skórze hausenberskich rozrywek nie chce się zaznawać. Miasto, do którego lepiej nie zapuszczać się po zmroku, chyba że masz życzenie śmierci albo ponadprzeciętne umiejętności przetrwania. Albo jesteś desperatem szukającym szybkiego zarobku…

Ulice Hausenberga okrywa gęsty mrok, pomimo alchemicznego światła astralitowych latarni. Tu rządzą Ludzie Nocy – doliniarze, szulerzy i nożownicy. Mroczny świat, gdzie alchemia walczy z rzemiosłem, a młody, ambitny złodziej szykuje skok życia. Niezwykłe, oryginalne, świeże.

– Jarosław Grzędowicz

3d-widok-marchewka

ARTYSTA OSZUSTWA NIE KRADNIE, LECZ SPRAWIA, ŻE OFIARA SAMA DAJE MU PIENIĄDZE

W Hausenbergu życie kręci się wokół hazardu. Gra tu każdy: elity i biedacy, dostojni panowie, piękne kobiety, typy spod ciemnej gwiazdy. Co noc jedni tracą fortuny, inni je zdobywają. Pieniądz przechodzi z rąk do rąk, a stoły nigdy nie stygną. Oczywiście nikt nie gra fair. Albo inaczej – nikt, kto gra fair, nie wygrywa.

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział to historia młodego szulera, przez co spora część fabuły dotyczy hazardu, kuszenia losu i, co najważniejsze, karcianych numerów. Motyw kart nie jest tu jedynie dekoracją. Czytelnik ma możliwość podejrzenia od kuchni, w jaki sposób dokonuje się oszustw w grach hazardowych. Tomasz Marchewka przedstawia manipulacje przy tasowaniu, pozwala zgłębić sztukę blefu, skomplikowane sposoby znaczenia kart i wiele innych. Jest to efekt wieloletniego researchu, a wszystkie „numery” oparte są na prawdziwych przekrętach, które po odpowiednim treningu można powtórzyć chociażby przy pokerze!

Nie kryję, że do lektury zasiadłem jako gracz, ale książkę odłożyłem już jako czytelnik. Marchewka przestał być dla mnie scenarzystą, który napisał powieść, a stał się powieściopisarzem, który pisze scenariusze.

– Bartek Czartoryski, samozwańczy spec od popkultury, krytyk filmowy, tłumacz literatury

POCZĄTEK HISTORII, PODCZAS KTÓREGO ZŁOTOUSTY BOHATER ZJEDNYWAŁ SOBIE POTĘŻNEGO WŁADCĘ

Slava ma niespełna 20 lat i wielki talent do kart. Nie ma za to za grosz instynktu samozachowawczego i uparł się, żeby udowodnić, że w tym, co robi, jest najlepszy. Niestety, cały czas pozostaje w cieniu swojego mistrza zwanego Profesorem – niepokonanego szulera, o którym pomiędzy karciarzami krążą legendy. Równie wiele do udowodnienia ma Petr, najbliższy przyjaciel Slavy i nieformalny przywódca ulicznych złodziei, który postanawia przejąć władzę w mieście kontrolowanym przez starych lordów półświatka. Jest z nimi jeszcze Nino. Nino jest szeroki jak szafa, uwielbia się bić i chce się przede wszystkim dobrze zabawić.

I właśnie ta trójka będzie dążyć do wywrócenia Hausenberga do góry nogami. Nadchodzi czas zmian. Ogromnych zmian!

Magia płynąca ze stron debiutu Tomasza Marchewki czaruje nie tylko bogactwem nietuzinkowych wątków i sposobem ich prowadzenia, ale też barwnymi postaciami oraz skrupulatnie zaplanowaną intrygą, zaskakującą na każdym kroku, lecz najbardziej w scenie kulminacyjnej i epilogu. Na uznanie zasługuje również gracja, z jaką wydarzenia półświatka Marchewka wynosi na salony.

– Adrian Turzański, Kawerna

 wszyscy-patrzyli

WSZYSTKO TO OŚWIETLONE MDŁYM ŚWIATŁEM ASTRALITOWYCH ŻYRANDOLI

Estetycznie Wszyscy patrzyli, nikt nie widział to opowieść utrzymana w łotrzykowsko-gangsterskim klimacie, będącym owocem fascynacji autora Wielkim Szu, gangsterami czasów prohibicji i dwudziestolecia międzywojennego, Ojcem Chrzestnym i filmami Martina Scorsese. Tomasz Marchewka zabarwia to wszystko lekko historycznym, steampunkowym sznytem. Akcja rozgrywa się w świecie przypominającym przełom XIX i XX wieku, lecz zamiast rewolucji maszynowej, świat ogarnęła rewolucja alchemiczna. Wyścig rozgrywa się więc nie o to, kto więcej zbuduje, ale o to, kto szybciej odkryje zastosowania pierwiastków.

Jeden z dwóch głównych wątków w powieści dotyczy poczynań inżyniera Heinricha Gottenhoffa. Gottenhoff jest jednym z nielicznych wynalazców, którzy po rewolucji alchemicznej nie zrezygnowali z mechaniki, przez co jego warsztatowi grozi bankructwo. Pojawia się jednak nadzieja w postaci bogatego klienta, który zleca inżynierowi wykonanie projektu łączącego dwie wielkie nauki – mechanikę i alchemię…

Autor bardzo otwarcie mówi i pisze o swoich fascynacjach i inspiracjach:

Scena szkolenia młodego szulera jest nawiązaniem do filmu, który piętnaście lat temu zapoczątkował moje zainteresowanie sztuką szulerstwa. Chodzi oczywiście o wspaniałego Wielkiego Szu.
Poza tym w tekście „ukryłem” kilka pomniejszych odwołań, które uważny czytelnik na pewno szybko przypisze do klasyki kina gangsterskiego bądź też historii opowiadających o oszustach.

banner-marchewka

Categories: Newsy